Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu

Jesteś tutaj:
Start arrow Wystawy arrow archiwum
Wydarzenia i wystawy
Wystawy
Galerie z wydarzeń
Dyskusyjny Klub Książki
"STOP papyrolizie!"
W 2000 roku w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim powiedziano: STOP rozpadowi papieru. Od tej chwili wyścig z czasem trwa...
Inspiracją dla organizatorów wystawy była książka Stanisława Lema z 1960 roku, w której pisarz przewidział rozpad papieru i przerażające tego konsekwencje dla ludzkości.


"Aby pojąć , jak doszło do Wielkiego Rozpadu, owej katastrofy, która w przeciągu tygodni zniszczyła dorobek wieków, trzeba cofnąć się o trzy tysiące lat. Nie możemy dokładnie wiedzieć, kiedy ani gdzie wybuchła epidemia papyrolizy. Współcześni nie pojęli zrazu zagrażającego im niebezpieczeństwa.


Szczegółów kataklizmu nie znamy. Według ustnych przekazań, ogniskami epidemii były wielkie zbiornice wiedzonośnych papyrów, tak zwane boa-blyo-theki. Reakcja zachodziła prawie momentalnie. Na miejscu bezcennych złoży społecznej pamięci pozostały stosy szarego, lekkiego jak popiół pyłu. Gospodarka poszczególnych grup etnicznych, zwanych nacyami, nosiła charakter względnie autonomicznych. Była ona w bezwzględny sposób uzależniona od krążenia papyru. Papyroliza zrujnowała nie tylko życie gospodarcze. Czasy owe nazywa się, nie bez słuszności epoką papyrokracji. Papyr regulował i koordynował wszelkie zbiorowe czynności ludzi, a nadto jeszcze określał, w sposób trudno dla nas zrozumiały, losy jednostek (jako tak zwany papyr osobisty). Zresztą użytkowych i rytualnych znaczeń papyru w ówczesnym folklorze dotąd całkowicie nie skatalogowano. Znaczenie jednych jego rodzaju znamy, z nich pozostały tylko puste nazwy (aphisse, para - gony, baun - knooty, dokumęty i in.)


W epoce owej niepodobna się urodzić, wzrastać, kształcić, pracować, podróżować ani zdobywać środków utrzymania bez pośrednictwa papyru.


W tym świetle objawiają się rozmiary katastrofy, jaka dotknęła ziemię. Nauka ówczesna była bezsilna. Po raz pierwszy w historii więziom społecznym zagroził całkowity rozpad. Jak głosił napis, wyryty przez anonimowego piewcę kataklizmu.
    (...) niebo zaćmiło się nad miastami od chmur rozpadłego papyru, a potem przez czterdzieści dni i nocy padał brudny deszcz, a tak z wiatrem i potokami błota płynęła z oblicza Ziemi historia ludzka.
Im wyższa cywilizacja, tym żywotniejsze staje się dla niej podtrzymanie krążenia informacji, tym wrażliwsza jest na każde tego krążenia zakłócenie. Ów krwiobieg społeczny ustawał. Największa klęskę poniosły nauki humanistyczne. Wiedzę przekazywano ustnie - Ziemia wychynęła z katastrofy, poniósłszy niepowetowane straty w zakresie historii, historiografii, paleologii i paleoestetyki. Ocalono ledwie drobny ułamek puścizny literackiej. W proch obróciły się miliony woluminów kronik historycznych. Przy względnie rozwiniętej technice - ludzkość nic albo prawie nic nie wiedziała o swojej przeszłości.

Papyroliza okazała się w skutkach historiolizą."

(Stanisław Lem, Pamiętnik znaleziony w wannie, 1960)


Dzisiaj masowe odkwaszanie wykonuje się - w działającej przy BJ - "Klinice Papieru", powstałej dzięki Wieloletniemu Programowi Rządowemu pod nazwą "Kwaśny papier".

Podczas otwarcia wystawy będzie można sprawdzić testerem, tzw. pHisakiem ze wskaźnikiem chemicznym (czerwienią chlorofenolową), czy papier ma odczyn kwaśny, czy zasadowy.

Wystawę Biblioteki Jagiellońskiej można obejrzeć w holu Biblioteki Uniwersyteckiej do końca września.

   
Fotografie: mgr Rafał Michałowski